piątek, 22 stycznia 2016

Witajcie! to już mój drugi wpis! Opowiem wam dzisiaj o...moim piesku!

  Oto mój piesek Fifi. Wiem, że w kolażu jest więcej piesków tj. Misio, Kubuś ,Bombel, Sara, Sonia. Niestety Misio i Sonia nie żyją, a reszta piesków została oddana.
A więc została mi z tej szóstki tylko Fifi i kocham ją ponad życie.
Imię: Fifi
Płeć: Suczka
Wiek: 3 lata ( 4 skończy 21 sierpnia )
Ulubione jedzonko: Mięsko, czasami kiedy a na to ochotę to karma.
Ulubiona zabawka: Piszczałka kość.
Ulubione miejsce do spania: Kocyk, ale i też moje łóżko :).
Umaszczenie: brązowo-czarno-złoto-biała.
rasa: Mieszanka Yorka (matka była yorkiem) oraz Pinczerka (tak myślę)
Matka : Majka (york)niestety nie żyje
Ojciec: nieznany
Ilość urodzonych szczeniaków: 5
dzieci: Kubuś ,Bombel, Sara, Sonia, Sonia junior (żyła ona tylko 3 dni)
Ojciec szczeniaków: Misio
Fifi to kochany piesek który często mnie zadziwia. Troszke choruje. Kiedy ją wykąpie biega po całym domu i dostaje "głupawki". Posiada talent łapania much. Bardzo ją kocham chociaż jest niesfornym  pieskiem. Opowiem wam teraz kilka krótkich wydarzeń z życia Fifi.
                                                               Ferie w strachu
 Zaczęły się ferie to było 3 lata temu.... Mieliśmy wyjeżdżać do babci kiedy Fifi zaczęła wymiotować ciągle przez cały dzień. Pomyśleliśmy, że to nic strasznego i pojechaliśmy. Na szczęście w domu został mój tata.
  Fifi bedąc w domu wymiotowała i wymiotowała. Zaczęłam sie o nią martwić. Tata, który z nia został zawiózł ją do weterynarza. Powiedział że Fifi ma robaki. Weterynarz przyjeżdżał i dawał Fifi po 3 zastrzyki dziennie. Dzielnie to znosiła, jednak jej stan się pogorszył. Tato nie zwlekał i zawiózł ją do weterynarki którą polecił tacie mój dziadek. Pojechali tam i weterynarz powiedziała, że gdyby Fifi pochodziła i po wymiotowała tak jeszcze kilka dni zdechłaby. Na szczęscie Pani doktor dała jej tabletki na robaki oraz kroplówki, które także dzielnie znosiła, ponieważ nic nie jadła. Miała wbity wenflon, gdy tata jej podłączał kroplówki odważnie siedziała i nie ruszała się. Gdy w nocy tato spał nagle Fifi go zbudziła wchodząc na niego i po chwili zeszła z łóżka wymiotując.
  Na szczeście Fifi wyszła  z tego cało i zdrowo. Myślę, że kiedy suczka zbudziła tatę chciała mu powiedzieć że się źle czuje, że ją boli. Wszystko działo się be ze mnie . Płakałam po kątach czy z tego wyjdzie ale na szczęście wyszła. Kocham ją.
                                                             To tu jest szyba???
Fifi siedziała na balkonie z moją mamą. Ja osobiście nie wiedziałam gdzie ona jest więc zaczęłam jej szukać po całym domu. Szukałam i szukałam, aż w końcu znalazłam siedziała na balkonie! Szklane drzwi do domu z balkonu były zamknięte. Otworzyłam je, ale fifi nie chciała wyjść i zamknęłam drzwi. Nagle wparowała do pokoju moja siostra szukając Fifi, ponieważ chce z nia isć na spacer, wołała Fifi, Fifi!!  Nagle fifi się zerwała z legowiska na balkonie i nie patrząc czy drzwi są zamknięte czy otwarte (a drzwi wtedy były zamknięte) Łupnęła swoją główką w szybę z rozpedu kilka razy, ale szybko otworzyłam drzwi i ona wbiegła do domu.. Później trochę kręciło jej się w głowie, ale na szczeście nie skręciła sobie karku.
Ps: Możecie pod tym postem wklejać zdjęcia swoich zwierzątek też!! Zapraszam!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz